Początki

I Etap

II Etap

 

DZIĘKUJEMY:  

TELEWIZJI POLSKIEJ S.A. PR. 1
za objęcie patronatu nad naszą wyprawą do Chile
oraz
liniom lotniczym
BRITISH AIRWAYS,
które to powiodą nas
„W stronę marzeń”
w drugiej połowie lutego 2006 roku.

 

Na konie

Sobota rano. Leje deszcz. Miny mamy zawiedzione. Dokąd nie przestanie padać nie mamy się gdzie śpieszyć. Po późnym śniadaniu wyruszamy w teren. Sennym rytmem jedziemy wzdłuż Dunajca. Spotykamy pojedyncze tratwy z zawziętymi, nie baczącymi na warunki pogodowe, turystami, dla których jesteśmy pełni podziwu. Niskie chmury uniemożliwiają nam podziwianie szczytów Trzech Koron. Wracamy do Nowego Targu. Ela i Jasiek zaprosili nas na domowy obiad. Pyszne rumsztyki prze nich przygotowane wywołują uśmiech.

Po obiedzie wyruszamy na konie. Jestem w swoim żywiole. Kocham konie. Mogę z nimi spędzać czas bez ograniczeń, nie czując głodu, pragnienia czy uciekającego czasu. Kasia ma piękną klacz Lizę. To na niej będziemy jeździć.

 

 

Johny w kapeluszu wygląda jak John Wayne. Z dumą dosiada konia i poddaje swe ciało jego ruchom. Po jego twarzy widać rozluźnienie i zadowolenie z tej chwili.

 


 

Jako następna ja dosiadam Lizy.

 

 

Mam złe przeczucia, nie puszczam się Jaśka ręki. Nad rzeką spotykamy jadący traktor. Klacz robi się niespokojna. Jego warkot denerwuje ją. Ściskam mocniej Jaśka rękę. Liza zaczyna wierzgać, podrzucać mnie, chce jak najszybciej uciec od tego warkotu. Jasiek chce mnie ściągnąć. Kasi udaje się uspokoić konia. Moje serce wali jak dzwon. Lizy zapewne też. Kasia i Jasiek mają twarze pokerzystów. Potem Jasiek przyzna się jak mocno był przestraszony. Na uspokojenie robimy ostatnią rundę po łące. Przed zejściem z Lizy przytulam się do jej szyi. Wiem, że nie chciała. Jednak po tym przeżyciu nogi mam jak z waty. Robi się zimno. Dobrze mi robi na uspokojenie i rozgrzanie herbata z rumem. Pod wiatą na grillu smażą się kiełbaski. Naszą Kasię nie zniechęca moja przygoda. Wsiada na Lizę. Dzwoni Kuba, dzieli się z nami sukcesem Tadeusza, który po raz szósty został Mistrzem Polski w trialu. Cieszymy się i jesteśmy dumni.

Dzień się kończy, robi się ciemno. Wracamy. Jutro, jeśli pogoda będzie nam sprzyjała, polatamy z ptakami. Jutro też wracamy do domu.

 

 
Wstecz

Dalej

Copyright (C) 2005-2006, Fundacja Pomocy  Studentom i Absolwentom
Niepełnosprawnym Ruchowo
"Normalna Przyszłość"

Reklama Fundacji Normalna Przyszłość