|
Mój pierwszy lot
Przed lotem wszyscy byli podenerwowani. Ja jako jedyna się nie bałam,
przynajmniej tak mi się wydawało. Gdy instruktor powiedział, że tylko
głupcy się nie boją, zrobiło mi się trochę głupio, ale cóż, lotu
naprawdę się nie bałam. Czułam się jakbym to już robiła i to nie raz.
Jakbym latała od zawsze. Miałam takie przekonanie, nie wiem skąd mi się
wzięło, że w powietrzu nic mi nie grozi, natomiast trochę obawiałam się
lądowania. Wreszcie przyszedł ten moment, długo musiałam na niego
czekać, ponieważ leciałam jako ostatnia. To było niesamowite,
najbardziej niesamowita rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła. Wysokość
i przestrzeń dały mi poczucie wolności, aż chciało się krzyczeć jestem
wolna! A to powietrze dookoła wydawało mi się, że to najczystsze
powietrze, jakie kiedykolwiek wdychałam, nie było czuć żadnego dymu
papierosowego – mogłabym tam zostać na zawsze. A już trzeba było
lądować, jak na mój kręgosłup to trochę twardo się ląduje, ale cóż to
jest w porównaniu z samym lotem, z tą wysokością, przestrzenią i
powietrzem. Już się nie mogę doczekać następnego lotu na paralotni.
Bardzo bym też chciała sama polecieć, ale nie wiem czy to możliwe.
Kasia Szpoper
Nigdy wcześniej nie latałem
na paralotni, nawet o tym nie marzyłem. Gdy Wojtek powiedział, że
będziemy latać, poczułem niesamowity przypływ adrenaliny, chęć przeżycia
nowej fascynującej przygody. Jednocześnie trochę się bałem. Obawiałem
się, że zerwą się linki i upadniemy albo, że przy lądowaniu niefortunnie
upadnę i połamię sobie kości. Gdy wznieśliśmy się w powietrze, moje
obawy całkowicie ustąpiły. Patrząc z góry na świat, poczułem się
niesamowicie wolny. Również lądowanie było spokojne. Nic mi się nie
stało. Mimo tego, że lot trwał tylko kilka minut, było to dla mnie
niesamowite i niezapomniane przeżycie. Jedno z najwspanialszych w życiu.
Jeśli jeszcze kiedykolwiek będę miał okazję polecieć na paralotni, to na
pewno polecę.
Mariusz Barczak
|
|